Masaż twarzy oparty na technice Stanleya Rosenberga jest jak się wydaje wciąż niedoceniany, choć jego efekty śmiało można porównać do wysokonakładowych, popularnych w ostatnich latach zabiegów kosmetycznych.
Masaż ten opiera się na pracy manualnej na tkance łącznej i powięzi w okolicach głowy, szyi i dekoltu. Na niewiele zdadzą się tutaj umiejętności tradycyjnych technik masażu. Tu przede wszystkim potrzebna jest duża wiedza i zrozumienie tematu przez masażystę. Takie techniki jak masaż łącznotkankowy, terapia cranio-sacral czy rolfing są bardzo przydatne, ale subtelność jaka potrzebna jest do wykonania masażu twarzy metodą Rosenberga jest dużo, dużo większa.
Istotą masażu jest przywrócenie naturalnego napięcia mięśni twarzy, zaburzenie którego powoduje utratę elastyczności i inne dysfunkcje tkanki łącznej, a to z kolei wpływa na stan skóry, powstawanie bruzd i zmarszczek na twarzy. Długotrwały stres powoduje utrwalanie się niekorzystnych zmian w wyglądzie, co może prowadzić do asymetrii lub nawet do całkowitej zmiany wyrazu twarzy.
Rozluźnienie powięzi i tkanki łącznej powoduje zwiększenie przestrzeni dla mięśni, które wówczas mają możliwość odzyskania prawidłowego napięcia. Dzięki temu przywrócona zostaje naturalna mimika twarzy. Skóra twarzy staje się wilgotna, nawilżona. Twarz jest wyraźnie wypoczęta i świeża.
Moja przygoda z tą techniką zaczęła się kilka miesięcy temu. Na początku chciałam wypróbować tę technikę na przyjaciółce i tak tydzień po tygodniu pracuję nad twarzą Anny. Zmiany na jej twarzy są ogromne, a co najważniejsze zauważa to otoczenie. Ja oceniając efekty po każdym masażu mogłabym być nieobiektywna, może widziałabym to co chcę zobaczyć. Teraz jednak jestem już pewna skuteczności tej metody. Widzę to ja i widzą to inni, którzy nie mają pojęcia co się stało, że wygląd Anny tak się zmienił.
W tej chwili pracuję nie tylko nad Anną. Mam już kilkanaście pań chętnych do wypróbowania tej jakże skutecznej i co najważniejsze bezpiecznej metody liftingu. Panie już po pierwszym zabiegu są zachwycone (choć efekt liftingu pojawia się po drugim lub trzecim masażu), bo masaż ten wpływa również znacząco na poprawę nastroju, a też mogę zaryzykować twierdzenie, że likwiduje on stany lękowe i depresyjne.
Niecierpliwie czekam więc na kolejne efekty mojej pracy, o czym na pewno poinformuję.
niedziela, 29 grudnia 2013
sobota, 28 grudnia 2013
Święta, święta i... manicure
Święta minęły nawet nie wiadomo kiedy. Tydzień przedświąteczny należy wykreślić z życiorysu. Krótki opis przedstawiałby się tak - praca, praca, praca i po Wigilii. Tradycyjnie klientki dopisały więc nie można narzekać.
Na zdjęciu najszybszy manicure hybrydowy jaki zrobiłam - 28 min. Ale cóż jak się kończy pracę w Wigilię o 15-tej, trzeba przygotować wszystko w domu i o 19-tej usiąść przy stole, to nie ma czasu na żadne zabawy.
Do wykonania tych "paznokci" użyłam lakierów "Kayline" - kolory: czerwień makowa i złoty. To jedyna czerwień jaką znalazłam, idealnie dopasowana do mojego wigilijnego stroju. Zdjęcie może nie jest najwyższej jakości, ale pazurki były piękne.
Moim noworocznym życzeniem jest odrobina więcej czasu na przygotowania do Sylwestra, ale już wiem że to mało realne życzenie.
Na zdjęciu najszybszy manicure hybrydowy jaki zrobiłam - 28 min. Ale cóż jak się kończy pracę w Wigilię o 15-tej, trzeba przygotować wszystko w domu i o 19-tej usiąść przy stole, to nie ma czasu na żadne zabawy.
Do wykonania tych "paznokci" użyłam lakierów "Kayline" - kolory: czerwień makowa i złoty. To jedyna czerwień jaką znalazłam, idealnie dopasowana do mojego wigilijnego stroju. Zdjęcie może nie jest najwyższej jakości, ale pazurki były piękne.
Moim noworocznym życzeniem jest odrobina więcej czasu na przygotowania do Sylwestra, ale już wiem że to mało realne życzenie.
Pozdrawiam Wszystkich jeszcze Świątecznie.
czwartek, 19 grudnia 2013
Lakierowe kolorki
To kolorki nowych lakierów Garden of Colour.
Bladoniebieski piaskowy jest rewelacyjny i myślę, że zdecydowanie zajmuje pierwsze miejsce. Na moim prywatnym podium znalazł się jeszcze ciemnofioletowy (choć może na zdjęciu wygląda nie najlepiej) oraz pastelowa zieleń (w lekko brokatowym tonie).
Ale myślę, że każdy stworzy sobie swój prywatny ranking.
Bladoniebieski piaskowy jest rewelacyjny i myślę, że zdecydowanie zajmuje pierwsze miejsce. Na moim prywatnym podium znalazł się jeszcze ciemnofioletowy (choć może na zdjęciu wygląda nie najlepiej) oraz pastelowa zieleń (w lekko brokatowym tonie).
Ale myślę, że każdy stworzy sobie swój prywatny ranking.
środa, 18 grudnia 2013
Najlepszy lakier do paznokci... czy najważniejszy jest kolor?
Nie potrafię normalnie funkcjonować nie mając pomalowanych paznokci. Obecnie najczęściej używam lakierów hybrydowych, właściwie za jeden z cudów tego świata uznaję fakt, że pojawiły się one na świecie.
Ale też jak wiele z nas, nie potrafię przejść obojętnie obok zwykłych lakierów, których używam na ogół w weekendy (gdy jest troszkę więcej czasu, aby się nimi trochę pobawić). Jest też całe grono klientek, które przychodzą na zwykły manicure i proszą o coś "oryginalnego na wieczór". Więc z powodu zbliżających się wielu okazji ku temu, kupiłam kilka nowych kolorków dla nich.
Znudzona marką Inglot, a także świetnymi lakierami OPI, postanowiłam wrócić do lakierów, które kiedyś były moimi ulubionymi - Garden of Colour.
To lakiery, które w zdecydowany sposób różnią się od Inglota. Aplikowana warstwa lakieru nie jest tak cienka i delikatna, sądzę że mają ładniejszy połysk, no i to na czym mi najbardziej teraz zależało - inne odcienie, niż te których używałam od dłuższego czasu. Jeśli chodzi o trwałość tych lakierów, to wyglądają pięknie na paznokciach około 3-4 dni. Inglot czasami trzyma się dłużej, ale też nie zawsze.
Nie piszę tu ani słowa o OPI, bo jednak ani Inglot ani Garden nie są w stanie z nim konkurować. Natomiast oba nasze rodzime lakiery cenowo są znacznie atrakcyjniejsze od OPI.
Teraz - w okresie świątecznym - myślę, że można się pobawić w oryginalne wzory, inne odcienie. Za chwilę sylwester, więc tu już tylko manicure dobrany do stroju, na tę jedną noc. Kilka odcieni, jak np. bladoniebieski - piaskowy to już zupełnie na zamówienie, choć muszę przyznać że to piękny kolor i sama z pewnością go użyję.
Postaram się zrobić zdjęcia ciekawych paznokietków i potem zamieścić w galerii. Muszę też wypróbować kilka wzorów, czym też na pewno się podzielę z Wami.
Wypróbujcie te lakiery, na pewno Wam się spodobają i nie nadszarpną zbytnio kieszeni.
Ale też jak wiele z nas, nie potrafię przejść obojętnie obok zwykłych lakierów, których używam na ogół w weekendy (gdy jest troszkę więcej czasu, aby się nimi trochę pobawić). Jest też całe grono klientek, które przychodzą na zwykły manicure i proszą o coś "oryginalnego na wieczór". Więc z powodu zbliżających się wielu okazji ku temu, kupiłam kilka nowych kolorków dla nich.
Znudzona marką Inglot, a także świetnymi lakierami OPI, postanowiłam wrócić do lakierów, które kiedyś były moimi ulubionymi - Garden of Colour.
To lakiery, które w zdecydowany sposób różnią się od Inglota. Aplikowana warstwa lakieru nie jest tak cienka i delikatna, sądzę że mają ładniejszy połysk, no i to na czym mi najbardziej teraz zależało - inne odcienie, niż te których używałam od dłuższego czasu. Jeśli chodzi o trwałość tych lakierów, to wyglądają pięknie na paznokciach około 3-4 dni. Inglot czasami trzyma się dłużej, ale też nie zawsze.
Nie piszę tu ani słowa o OPI, bo jednak ani Inglot ani Garden nie są w stanie z nim konkurować. Natomiast oba nasze rodzime lakiery cenowo są znacznie atrakcyjniejsze od OPI.
Teraz - w okresie świątecznym - myślę, że można się pobawić w oryginalne wzory, inne odcienie. Za chwilę sylwester, więc tu już tylko manicure dobrany do stroju, na tę jedną noc. Kilka odcieni, jak np. bladoniebieski - piaskowy to już zupełnie na zamówienie, choć muszę przyznać że to piękny kolor i sama z pewnością go użyję.
Postaram się zrobić zdjęcia ciekawych paznokietków i potem zamieścić w galerii. Muszę też wypróbować kilka wzorów, czym też na pewno się podzielę z Wami.
Wypróbujcie te lakiery, na pewno Wam się spodobają i nie nadszarpną zbytnio kieszeni.
piątek, 13 grudnia 2013
Cera tłusta - dobroczynny wpływ azulenu
Azulen to związek posiadający zdolność hamowania syntezy histaminy /* w komórkach i przez to właśnie jest środkiem działającym antyalergicznie, bakteriobójczo i przeciwzapalnie. Te cechy azulenu dedykują kosmetyki zawierające go dla cery tłustej, mieszanej i wrażliwej.
Bardzo bogate w azuleny są kwiatostany rumianku. Wyciąg z nich wykorzystywany jest do produkcji lotionów po opalaniu, ponieważ łagodzi oparzenia słoneczne, kosmetyków dla niemowląt, kosmetyków dla skóry podrażnionej i zmienionej zapalnie, preparatów oczyszczających, maseczek i ampułek.
Wszystkim, którzy borykają się z problemami charakterystycznymi dla cery tłustej i wrażliwej, proponuję przetestowanie - Creme a L'Azulene - austriackiej firmy Dr. Temt.
Krem ma znakomitą konsystencję, jest jedwabisty, o cudownym delikatnym zapachu. Azulen nadaje mu przepiękny błękitny kolor, co wywołuje jednak zdziwienie u klientek, przyzwyczajonych głównie do preparatów bezbarwnych lub w delikatnych, pastelowych kolorach (hehe).
Krem hamuje i normalizuje działanie gruczołów łojowych, wspomaga utrzymywanie właściwego pH skóry, stabilizuje poziom nawilżenia, sprawia że skóra staje się miękka i elastyczna.
Składniki aktywne:
*/ za Wikipedią: Histamina występuje naturalnie w organizmie ludzkim, pełni funkcję mediatora procesów zapalnych, neuroprzekaźnika.
Bardzo bogate w azuleny są kwiatostany rumianku. Wyciąg z nich wykorzystywany jest do produkcji lotionów po opalaniu, ponieważ łagodzi oparzenia słoneczne, kosmetyków dla niemowląt, kosmetyków dla skóry podrażnionej i zmienionej zapalnie, preparatów oczyszczających, maseczek i ampułek.
Wszystkim, którzy borykają się z problemami charakterystycznymi dla cery tłustej i wrażliwej, proponuję przetestowanie - Creme a L'Azulene - austriackiej firmy Dr. Temt.
Krem ma znakomitą konsystencję, jest jedwabisty, o cudownym delikatnym zapachu. Azulen nadaje mu przepiękny błękitny kolor, co wywołuje jednak zdziwienie u klientek, przyzwyczajonych głównie do preparatów bezbarwnych lub w delikatnych, pastelowych kolorach (hehe).
Krem hamuje i normalizuje działanie gruczołów łojowych, wspomaga utrzymywanie właściwego pH skóry, stabilizuje poziom nawilżenia, sprawia że skóra staje się miękka i elastyczna.
Składniki aktywne:
- azulen – działa przeciwzapalnie i łagodząco, przyspiesza gojenie się,
- ekstrakty z ziół, m. in. tymianek, który ma właściwości ujędrniające,
- szałwia – działa antybakteryjnie, odkażająco, przeciwzapalnie,
- hamomelis – działa przeciwzapalnie, ściągająco, powoduje lepsze ukrwienie i uszczelnienie naczynek.
*/ za Wikipedią: Histamina występuje naturalnie w organizmie ludzkim, pełni funkcję mediatora procesów zapalnych, neuroprzekaźnika.
czwartek, 12 grudnia 2013
Mikrodermabrazja korundowa nie dla każdego
Zanim na rynku pojawiła się mikrodermabrazja diamentowa, złuszczanie naskórka przeprowadzano już metodą mikrodermabrazji korundowej (stosowanej również obecenie), która jest znacznie silniejszym i bardziej inwazyjnym zabiegiem, niż diamentowa.
Korund używany w czasie zabiegu, to nic innego jak tlenek glinu, w formie proszku (drobniutkiego piasku), który pod wpływem wysokiego ciśnienia usuwa martwe komórki skóry. Proszek ten jest jednorazowy, sterylny i nigdy nie może być stosowany ponownie. Z tego względu mikrodermabrazja korundowa jest całkowicie bezpieczna dla klienta.(diamentowa wymaga sterylizacji końcówek diamentowych po każdym zabiegu).
Na załączonym schemacie, można prześledzić stan naskóra przed i po zabiegu. Wyraźnie można zaobserwować jak zmienia się liczebność żywych komórek w naskórku, co bezpośrednio wspływa na finalny stan naszej skóry.
Mikrodermabrazja korundowa nie jest jednak zabiegiem dla każdego. Nie można jej przeprowadzać na skórze naczynkowej, nie jest zalecana dla skóry delikatnej i łatwo ulegającej podrażnieniom.
Prawidłowo przeprowadzony zabieg przynosi efekty takie jak: rozjaśnienie skóry, zmniejszenie intensywności przebarwień, zwiększenie elastyczności skóry, zlikwidowanie martwego naskórka. Skóra jest świetnie przygotowana na przyjmowanie kosmetyków, które są w stanie przeniknąć do głębszych jej warstw.
Czasami klientki są niezadowolone z efektów mikrodermabrazji, które są słabo widoczne na ich twarzach, ale to świadczy o tym, że intensywność zabiegu była zbyt słaba lub zbyt długie były odstępy czasu pomiędzy zabiegami.. Jednak wykonanie tego zabiegu zbyt agresywnie może spowodować uszkodzenia skóry właściwej, co może objawić się długotrwałym podrażnieniem (kilka tygodni), a to z kolei może spowodować przebarwienia skóry lub nawet blizny.
Zabiegi mikrodermabrazji należy wykonywać w serii (przerwa pomiędzy zabiegami co najmniej 7 dni), następnie co 3 miesiące, a potem 1 raz na pół roku
Korund używany w czasie zabiegu, to nic innego jak tlenek glinu, w formie proszku (drobniutkiego piasku), który pod wpływem wysokiego ciśnienia usuwa martwe komórki skóry. Proszek ten jest jednorazowy, sterylny i nigdy nie może być stosowany ponownie. Z tego względu mikrodermabrazja korundowa jest całkowicie bezpieczna dla klienta.(diamentowa wymaga sterylizacji końcówek diamentowych po każdym zabiegu).
Na załączonym schemacie, można prześledzić stan naskóra przed i po zabiegu. Wyraźnie można zaobserwować jak zmienia się liczebność żywych komórek w naskórku, co bezpośrednio wspływa na finalny stan naszej skóry.
Mikrodermabrazja korundowa nie jest jednak zabiegiem dla każdego. Nie można jej przeprowadzać na skórze naczynkowej, nie jest zalecana dla skóry delikatnej i łatwo ulegającej podrażnieniom.
Prawidłowo przeprowadzony zabieg przynosi efekty takie jak: rozjaśnienie skóry, zmniejszenie intensywności przebarwień, zwiększenie elastyczności skóry, zlikwidowanie martwego naskórka. Skóra jest świetnie przygotowana na przyjmowanie kosmetyków, które są w stanie przeniknąć do głębszych jej warstw.
Czasami klientki są niezadowolone z efektów mikrodermabrazji, które są słabo widoczne na ich twarzach, ale to świadczy o tym, że intensywność zabiegu była zbyt słaba lub zbyt długie były odstępy czasu pomiędzy zabiegami.. Jednak wykonanie tego zabiegu zbyt agresywnie może spowodować uszkodzenia skóry właściwej, co może objawić się długotrwałym podrażnieniem (kilka tygodni), a to z kolei może spowodować przebarwienia skóry lub nawet blizny.
Zabiegi mikrodermabrazji należy wykonywać w serii (przerwa pomiędzy zabiegami co najmniej 7 dni), następnie co 3 miesiące, a potem 1 raz na pół roku
wtorek, 10 grudnia 2013
Peeling kawitacyjny - zabieg dla każdego
W dzisiejszych czasach zabiegi kosmetyczne stały się bardzo popularne. Ale cóż się dziwić, kiedy wiele z nich leczy naszą skórę, upiększa nas, przez co znacząco podnosimy sobie komfort życia i co najważniejsze polepsza się przez to nasze samopoczucie.
Urządzenia kosmetyczne są ogromnymi atutami w naszych rękach, które nadają pielęgnacji skóry zupełnie nowy wymiar. Ale nie tylko pielęgnują, nawet leczą. Wiele lat wcześniej dużą zmorą dla młodzieży, ale nie tylko dla młodzieży, był trądzik.
Dziś peeling kawitacyjny w stosunkowo krótkim czasie jest w stanie zlikwidować taki problem.
Peeling kawitacyjny pozwala na dokładne usunięcie nadmiaru sebum z porów i mieszków włosowych oraz na pozbycie się zaskórników, wągrów i bakterii. Zabieg polega na wykorzystaniu fali ultradźwiękowej i związanego z nią zjawiska kawitacji do oczyszczania martwych komórek warstwy rogowej skóry. Wpływa na wzrost metabolizmu komórek, aktywację enzymów komórkowych, poprawia mikrokrążenie krwi. Peeling wygładza skórę, powoduje jej nawilżenie, nawodnienie oraz zmiękcza naskórek, a dodatkowo ma działanie dezynfekujące.
Dedykowany jest wrażliwej, delikatniej skórze, skłonnej do podrażnień i rozszerzonych naczynek, trudnogojącej się, a także jako bezinwazyjny zabieg oczyszczający dla skóy skłonnej do wyprysków, trądzikowej, przetłuszczającej się.
Efekty:
Jeśli coś jeszcze chcielibyście wiedzieć przed skorzystaniem z tego zabiegu, po prostu pytajcie.
Urządzenia kosmetyczne są ogromnymi atutami w naszych rękach, które nadają pielęgnacji skóry zupełnie nowy wymiar. Ale nie tylko pielęgnują, nawet leczą. Wiele lat wcześniej dużą zmorą dla młodzieży, ale nie tylko dla młodzieży, był trądzik.
Dziś peeling kawitacyjny w stosunkowo krótkim czasie jest w stanie zlikwidować taki problem.
Peeling kawitacyjny pozwala na dokładne usunięcie nadmiaru sebum z porów i mieszków włosowych oraz na pozbycie się zaskórników, wągrów i bakterii. Zabieg polega na wykorzystaniu fali ultradźwiękowej i związanego z nią zjawiska kawitacji do oczyszczania martwych komórek warstwy rogowej skóry. Wpływa na wzrost metabolizmu komórek, aktywację enzymów komórkowych, poprawia mikrokrążenie krwi. Peeling wygładza skórę, powoduje jej nawilżenie, nawodnienie oraz zmiękcza naskórek, a dodatkowo ma działanie dezynfekujące.
Dedykowany jest wrażliwej, delikatniej skórze, skłonnej do podrażnień i rozszerzonych naczynek, trudnogojącej się, a także jako bezinwazyjny zabieg oczyszczający dla skóy skłonnej do wyprysków, trądzikowej, przetłuszczającej się.
Efekty:
- złuszczanie zewnętrznej warstwy rogowej, martwych komórek
- usuwanie nadmiaru łoju, bakterii i substancji toksycznych
- usunięcie pozostałości kosmetyków
- przyspieszenie odnowy komórkowej
- głębokie nawilżenie i dotlenienie skóry
- wzrost przekrwienia w warstwach naskórka i skóry właściwej
- rozjaśnienie przebarwień naskórkowych
- niszczenie bakterii i drobnoustrojów wywołujących trądzik
Jeśli coś jeszcze chcielibyście wiedzieć przed skorzystaniem z tego zabiegu, po prostu pytajcie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






